Karmienie piersią – korzyści, problemy, powszechne mity. Wywiad z położną Lucyną Mirzyńską.

karmienie piersiąKażdego roku, między 1. a 7. sierpnia, obchodzony jest Światowy Tydzień Karmienia Piersią. W tym roku świętujemy jego jubileuszową, 25. edycję. Celem organizatorów jest zachęcanie do karmienia piersią i podejmowanie działań na rzecz poprawy zdrowia dzieci na całym świecie. W inicjatywę zaangażowane jest 170 krajów oraz wiele instytucji, między innymi Światowa Organizacja Zdrowia i UNICEF. Z okazji obchodów Światowego Tygodnia Karmienia Piersią, o zaletach mleka matki, problemach z laktacją, mitach powszechnych wśród świeżo upieczonych mam oraz wsparciu, jakiego potrzebuje kobieta karmiąca, rozmawiamy z dyplomowaną położną Panią mgr Lucyną Mirzyńską.


Joanna Błońska: Mówi się, że karmienie piersią jest dobre zarówno dla dziecka, jak i dla mamy. Jakie są konkretne korzyści dla obydwu stron?

Lucyna Mirzyńska: Zarówno dla mamy, jak i dziecka największa korzyść to bliskość, taka, której nie da się osiągnąć podczas karmienia mieszanką. Mleko mamy stanowi żywność funkcjonalną, jest dostosowane do potrzeb żywieniowych małego człowieka, wspiera prawidłowy rozwój fizyczny, emocjonalny i poznawczy dziecka. Za sprawą zawartych w nim enzymów, hormonów i czynników wzrostu, pełni funkcję ochronną i wspomaga wzrost. Tego NIE da się podrobić podając gotową mieszankę – mieszanka to mleko od krowy. Mleko mamy jest mlekiem od człowieka dla człowieka.

Dla kobiety karmiącej piersią, istotną korzyścią jest krótszy okres krwawienia po porodzie, a co za tym idzie, zmniejszenie możliwości wystąpienia anemizacji a co za tym idzie lepsze samopoczucie. Badania naukowe, jak i moja obserwacja wskazują, że kobiety karmiące są z reguły bardziej pogodne i mniej podatne na zaburzenia depresyjne. Wśród odleglejszych korzyści wymienić można między innymi mniejsze ryzyko zachorowania na raka sutka i jajników, osteoporozę oraz łagodniejsze przejście menopauzy.

Dla kobiety to niezwykła satysfakcja, że jest/była dla dziecka najważniejszą, najbliższą osobą, co wypracowywane jest, dzięki wielokrotnemu podczas dnia, kontaktowi z dzieckiem. Często moje pacjentki mówią „jestem dumna z tego, że dałam radę, dumna z tego, że moje dziecko dostało to co najlepsze”.

JB: Czy istnieją jakieś przeciwwskazania do karmienia piersią?

LM: Istnieje niewiele sytuacji, które stanowią bezwzględne przeciwwskazanie do karmienia piersią. Ze strony dziecka jest to galaktozemia (występująca rzadko), a także rozszczep wargi i podniebienia powodujący duże kłopoty z ssaniem. Ze strony matki przeciwwskazaniem może być:

  • nieleczona, aktywna gruźlica;
  • zakażenie wirusami onkogennymi;
  • narkomania;
  • przyjmowanie niektórych leków, np. przeciwnowotworowych, izotopów radioaktywnych;
  • nosicielstwo HIV,
  • cytomegalia (gdy dziecko karmione to wcześniak),
  • opryszczka na brodawce lub otoczce (przeciwskazania czasowe)

Wyżej wymienione sytuacje występują rzadko i stanowią niewielką liczbę przypadków.

 JB: Istnieje wiele mitów na temat karmienia piersią. Czy są jakieś, z którymi spotyka się Pani w swojej pracy wyjątkowo często, a które nie mają wiele wspólnego z prawdą?

LM: „Moja mama/siostra miała mało pokarmu/nie miała pokarmu, więc ja też tak będę miała”, „Nawał pokarmowy to zepsute mleko”, „Jak dziecko skończy 6/9/12 miesięcy, to pokarm matki staje się trujący/bezwartościowy!”, „Dziecko karmione piersią musi być dopajane”, „Nie wolno karmić podczas gorączki/przeziębienia itp.”, „W piersi jest tylko tyle mleka, ile się da wyciągnąć laktatorem”, „Małe piersi nie wykarmią dziecka”, „Żeby mieć więcej pokarmu, należy pić dużo mleka/bawarkę” i zapewne wiele innych bzdur …

JB: Czyli to wszystko informacje, którym nie powinniśmy dawać wiary. Dużo emocji budzi także temat długości karmienia piersią. WHO zaleca, aby przez pierwsze pół roku życia dziecko karmione było wyłącznie mlekiem matki, a do 2 r.ż. dokarmiane. Zdania jednak bywają podzielone. Czy istnieje zatem jeden uniwersalny wzorzec karmienia? Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

LM: Zgadzam się z wytycznymi, pomagam i wspieram swoje pacjentki, by mimo presji otoczenia, bez dokarmiania mieszankami dawały swojemu dziecku przez 6 miesięcy tylko swoje mleko, ale długość karmienia pozostawiam indywidualnym potrzebom i matki i dziecka. Jest to zależne od tak wielu czynników, że nie dam jednoznacznej odpowiedzi – karmienie piersią przez 6 miesięcy to konieczność, przez kolejne 6 to dobry wybór dla ułatwienia dziecku przejścia w okres rozszerzenia diety, a kolejne miesiące to decyzja na powolne bezstresowe rozstanie z piersią mamy… To, jak długo ten okres rozstawania się będzie trwał, zależy indywidualnie od matki i dziecka.

JB: Posiada Pani ogromne doświadczenie w pracy z kobietami w ciąży i świeżo upieczonymi mamami. Z jakimi problemami dotyczącymi laktacji spotyka się Pani najczęściej?

LM: Kobiety zazwyczaj już na starcie muszą pokonać presję otoczenia i co najgorsze brak wsparcia nawet wśród osób im najbliższych. Często to ich mamy/teściowe, które same nie wykarmiły dzieci piersią kupują dla wnuka/wnuczki butelkę z gotową mieszanką – tak na wszelki wypadek. Gdy do tego dochodzi zmęczenie, to trudno się dziwić, że młoda mama ma duży problem z laktacją. Najtrudniejsza sytuacja występuje wtedy, gdy kobieta po porodzie nie wierzy w siebie, nie potrafi zaakceptować nowej dla siebie sytuacji. Jeżeli nie była odpowiednio przygotowana, nie daje rady pokonać pierwszego zmęczenia, niewyspania. Aby zacząć karmić piersią trzeba w to wierzyć, trzeba włączyć instynkt – przypominam im wtedy moje słowa ze spotkań w edukacji przedporodowej – jesteś na bezludnej wyspie ze swoim dzieckiem i nie ma tam kozy Amaltei – dasz radę, bo jesteś kobietą.

JB: Co Pani radzi kobietom, które doświadczają problemów z laktacją? Czy da się je przezwyciężyć?

LM: Każda kobieta wymaga indywidualnego traktowania, ale dla każdej z mam najważniejsze jest dobro dziecka – jeśli uda mi się przekazać na spotkaniach w edukacji przedporodowej, czym jest mleko mamy, czym jest macierzyństwo, to po porodzie kobiety, które doświadczają problemów laktacyjnych, potrzebują tylko niewielkiego wsparcia. Czasem paru słów lub zauważenia co robią dobrze – to daje motywację i siłę. Dla wielu kobiet ważne jest to, że mogą opowiedzieć o swoim problemie i że zostaną wysłuchane.

JB: Kobiety, które po raz pierwszy zostają matkami borykają się z różnymi wątpliwościami. Nie wiedzą na przykład, czy dziecko zjada wystarczającą ilość pokarmu, bądź przeciwnie, czy się nie przejada. Jak zatem rozpoznać, że karmienie przebiega prawidłowo?

LM: To bardzo proste, choć trzeba mamie podpowiedzieć – ja proszę żeby zapisywały, co dzieje się z dzieckiem – ile i jak długo jadło, czy jadło efektywnie (ssanie+ łykanie), ile sikało, ile razy oddany był stolec, jak duży, ile spało – to taka statystyka, z której wspólnie wyciągamy wnioski. Zawsze wiele radości przynosi mamom ważenie dziecka. Położna rodzinna, która przynosi na wizytę wagę, daje namacalne poczucie sukcesu – zapisujemy razem i liczymy średni przyrost masy ciała. Pacjentki lubią taką „statystykę” u swojego dziecka.

JB: Jak zachęciłaby Pani mamy do karmienia piersią?

LM: Karmienie piersią to kwintesencja kobiecości, to radość w spełnianiu się jako mama, to coś czego nikt nam nie może odebrać. Karmienie piersią jest naturalne i piękne tak, jak piękna jest nasza miłość do dziecka. Każda z nas marzy o tym, by być dla kogoś „całym światem” – my kobiety mamy taką szansę – spod bezpiecznej piersi mamy łatwiej poznaje się świat. Gdy przecinamy sznur pępowinowy, to wkładając dziecku pierś do buzi, łączymy je ze sobą pępowiną mleczną.

JB: Dziękujemy bardzo za rozmowę!


 

Lucyna Mirzyńska położnaNaszą rozmówczynią jest osoba nietuzinkowa, położna z pasją, mgr Lucyna Mirzyńska. Pytana o to, co powiedziałaby o samej sobie i wybranej przez siebie ścieżce zawodowej, odpowiada: to co dla mnie najważniejsze w mojej pracy to to, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo praca sprawia mi wiele radości. Od 26 lat jestem położną, chęć dokształcania się zaowocowała ukończeniem licznych kursów, specjalizacji i studiów wyższych. Jestem pedagogiem rodziny – to ułatwia mi kontakt z ludźmi. Mam cudowną dwójkę dzieci i one, jak dla każdej mamy, są największym sukcesem życiowym. Mamy psa i kota – zwierzaki ze schroniska, bo takie najbardziej kochają człowieka. Nie potrafię wypoczywać – jestem pracoholikiem, który ciągle marzy o długim śnie.

Więcej informacji o pracy Pani Lucyny znaleźć można pod poniższymi linkami: http://www.poloznasrodowiskowa.pl/

https://www.facebook.com/lucyna.mirzynska/

Polub nas na facebooku: https://www.facebook.com/pages/5-kroków-do-zdrowia/  🙂

 

 

Źródła ilustracji: archiwum prywatne Lucyny Mirzyńskiej, http://pl.123rf.com/