Gimnastyka buzi i języka czyli rozmowa z logopedą – Panią Anetą Goździk

dzieciKażdy rodzic chciałby, aby jego dziecko rozwijało się książkowo. Poza rozwojem fizycznym i intelektualnym, niezwykle ważną umiejętnością, która wykształca się u dziecka w pierwszych latach życia, jest mowa. To, jak nasze dziecko będzie sobie radziło z komunikacją werbalną w przyszłości, zależy od nawyków i umiejętności wypracowanych w dzieciństwie. Warto zatem zadbać o prawidłowy rozwój mowy malucha. Co powinno nas skłonić do wizyty u logopedy? Kiedy jest właściwy czas na rozpoczęcie terapii? Dlaczego nie wystarczy ćwiczyć z dzieckiem w domu? Odpowiedzi na te i inne nurtujące rodziców pytania udziela logopeda, Pani Aneta Goździk.


Elżbieta Kuras: Pani Aneto, zacznijmy od początku – czym zajmuje się logopeda?

Aneta Goździk: Praca logopedy w powszechnym rozumieniu najczęściej kojarzona jest z ćwiczeniami poprawnej wymowy przed lustrem, choć ostatnio z satysfakcją zauważam, że ten obraz się zmienia. Owszem, terapia zaburzeń artykulacyjnych to część pracy logopedy, jednakże jest to jedynie niewielki wycinek tej pracy. Współczesna logopedia zajmuje się przede wszystkim skuteczną komunikacją i dotyczy pacjentów w każdym wieku. I tak mamy na przykład logopedów wczesnej interwencji, którzy pracują z dziećmi najmłodszymi, od momentu urodzenia – oceniają sprawność aparatu artykulacyjnego, badają odruchy i funkcje prymarne, takie jak oddychanie, ssanie czy połykanie, by w razie nieprawidłowości wprowadzić działania terapeutyczne – surdologopedów, którzy pracują z osobami z zaburzeniami słuchu, neurologopedów, których pacjenci to osoby z uszkodzeniami OUN po różnego rodzaju incydentach neurologicznych, czy logopedów zajmujących się kształtowaniem prawidłowej emisji głosu, a więc logopedów medialnych. Tak że obszar oddziaływań logopedy jest bardzo duży, tak jak różne są problemy, z jakimi trafiają do nas nasi pacjenci.

EK: Pracuje Pani tylko z dziećmi?

AG: Tak, pracuję przede wszystkim z dziećmi z wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Jestem także logopedą wczesnej interwencji, tak że wśród moich pacjentów są dzieci w wieku od urodzenia do trzech lat. Jestem w trakcie zdobywania uprawnień neurologopedy i w przyszłości chciałabym pracować także z osobami dorosłymi z uszkodzeniami neurologicznymi.

EK: Co powinno nas skłonić do wizyty z dzieckiem u logopedy?

AG: Ważnym wyznacznikiem jest dla nas wiek dziecka. Należy pamiętać o tym, że to, co jest normą dla dziecka trzy- czy czteroletniego, nie jest normatywne w przypadku dziecka starszego, pięcioletniego czy sześcioletniego. Oczywiście mam tu na myśli dzieci mówiące. Są logopedzi, którzy pracują na oddziałach noworodkowych i niemowlęcych, a więc z dzieckiem od momentu urodzenia. Tak że wszelkie nieprawidłowości zauważane w tym okresie przez rodziców powinny skłonić ich do zasięgnięcia konsultacji logopedycznej, w tym przypadku neurologopedycznej. Takim sygnałem ostrzegawczym jest na przykład nieumięjetność ssania. Specjalista udziela wówczas rodzicom niezbędnych wskazówek, a mówiąc kolokwialnie, uczy rodziców karmić dziecko, a także przekazuje im wiele różnych informacji dotyczących sposobu opieki nad dzieckiem w kolejnych miesiącach jego życia. W ten sposób możemy zapobiec wielu zaburzeniom w tym zakresie.

Powszechnie przyjmuje się, że trzylatek swobodnie posługuje się mową. Jeśli tak nie jest, dziecko nie mówi bądź wypowiada pojedyncze słowa, powinniśmy skonsultować się z logopedą. Pamiętajmy o tym, że każde dziecko przechodzi przez kolejne etapy rozwoju mowy. A zatem fakt, że dziecko trzy- czy czteroletnie nie wymawia prawidłowo głosek szeregu szumiącego, czyli /sz, ż, cz, dż/, nie jest jeszcze powodem do niepokoju. Te głoski są trudne do realizacji i z reguły pojawiają się najpóźniej (dziecko powinno umieć je realizować ok. piątego roku życia), podobnie jak głoska /r/, która pojawia się w szóstym roku życia. To, co powinno nas zaniepokoić, to pozanormatywna realizacja głosek, a zatem np. wymowa międzyzębowa (czubek języka wsuwa się między zęby). To zawsze jest nieprawidłowość i nie należy czekać, aż dziecko z tego wyrośnie. Nie wyrośnie, ten nawyk będzie wzmacniany i coraz trudniej będzie nam go potem skorygować. Wymowa międzyzębowa zawsze jest wadą – niezależnie od tego, jakiej głoski dotyczy.

Mowa trzylatków charakteryzuje się zmiękczaniem i upraszczaniem grup spółgłoskowych, tak że jeśli dziecko w tym wieku nie wypowiada głosek /ś, ź, ć, dź/, to jest to powód, aby zgłosić się do logopedy. Dzieci czteroletnie powinny umieć prawidłowo realizować głoski /s,z,c,dz/, a pięciolatki – głoski /sz, ż, cz, dż/, choć oczywiście mogą być jeszcze zastępowane łatwiejszymi artykulacyjnie głoskami /s, z, c, dz/. W razie jakichkolwiek wątpliwości powinniśmy porozmawiać ze specjalistą. Taka wizyta może okazać się działaniem nieco na wyrost, ale może być też tak, że dziecko rzeczywiście potrzebuje terapii, a im wcześniej ją rozpoczniemy, tym lepiej dla dziecka. Problemy artykulacyjne nie pozostają bowiem bez wpływu na przebieg nauki pisania i czytania.

EK:  Kiedy, czy też w jakim wieku powinien zaniepokoić nas sposób wypowiadania się dziecka? Innymi słowy kiedy kończy się okres w którym cechy wymowy dziecięcej są naturalnym rozwojem u dziecka, a kiedy zaczynamy je traktować jako zaburzenia mowy?

AG: Przyjmuje się, że dzieci sześcioletnie wymawiają prawidłowo wszystkie głoski, w tym głoski szumiące /sz, ż, cz, dż/ oraz głoskę /r/, choć mogą się jeszcze zdarzać kłopoty z ich prawidłową wymową. Dzieci siedmioletnie powinny mówić prawidłowo zarówno pod względem artykulacji, jak i składni oraz fleksji.

EK: Z czego wynikają wady wymowy?

AG: Można tutaj wskazać kilka przyczyn. Duża część moich pacjentów to dzieci, które nieprawidłowo połykają. Mówiąc w skrócie, prawidłowe połykanie polega na tym, że czubek języka unosi się do górnego wałka dziąsłowego, a zatem pionizuje się. U dzieci mających z tym problem język leży płasko na dnie jamy ustnej, bądź wsuwa się między zęby, co oczywiście przekłada się na artykulację. Nieprawidłowy tor oddychania, a więc oddychanie ustami, sprzyja powstawaniu wad wymowy i utrwala nieprawidłową pozycję języka. Nieprawidłowe warunki anatomiczne – wysoko wysklepione podniebienie, skrócone wędzidełko podjęzykowe, nieprawidłowy zgryz – a także mała sprawność ruchowa narządów mowy, zwłaszcza języka i warg, również w oczywisty sposób wpływają na artykulację. I stąd owe ćwiczenia przed lustrem, które kojarzą się z pracą logopedy. Bardzo często obserwuję w swojej pracy dzieci mające problem z tzw. trzecim migdałem. W tych przypadkach zaburzenia artykulacji to jeden z wielu niepokojących objawów, dlatego niezbędna jest wizyta u laryngologa. Ponadto ubytki słuchu czy zalegający płyn w uszach – one również powodują, że dziecko nie różnicuje dźwięków mowy, a tym samym nieprawidłowo je realizuje.

Zlokalizowanie przyczyny wady ma oczywiście ogromne znaczenie, gdyż od tego zależy sposób prowadzenia terapii logopedycznej. Warto wspomnieć o tym, że smoczek powinien być odstawiony około pierwszego roku życia dziecka. Niestety bardzo często do logopedów trafiają dzieci trzy-, czteroletnie czy nawet starsze, które nadal korzystają ze smoczka. To bardzo źle wpływa na rozwój sprawności aparatu artykulacyjnego. Ponadto bardzo istotne jest to, aby dać dziecku możliwość prawidłowego odgryzania pokarmów i ich żucia. Około szóstego, siódmego miesiąca życia, kiedy pojawiają się pierwsze ząbki, dziecko powinno podejmować próby gryzienia i żucia. Urozmaicajmy zatem dietę naszych dzieci, uzupełniajmy ją o pokarmy, które będą wymagać od dzieci ćwiczenia aparatu artykulacyjnego, czyli warg, języka. To doskonała i tak potrzebna stymulacja, która potem przełoży się lepszy rozwój naszych dzieci.

EK: Czy wizyta u logopedy jest konieczna, czy może wystarczy poćwiczyć z dzieckiem w domu?

AG: W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących sposobu komunikowania się naszego dziecka powinniśmy zgłosić się na konsultację logopedyczną. Dalsze postępowanie jest oczywiście zależne od tego, z jakim problemem mamy do czynienia. To logopeda tworzy plan terapii i przedstawia go rodzicom, których rola w tym procesie staje się niebagatelna. Logopeda pokazuje rodzicom ćwiczenia, jakie należy wykonywać, uczula, na co należy zwracać uwagę itp. A zatem stały kontakt z tym specjalistą jest nieodzowny. Trzeba też powiedzieć, że często jest tak, iż wizyta u logopedy raz w tygodniu nie wystarczy – to rodzice, pracując z dzieckiem w domu, biorą na siebie część odpowiedzialności za powodzenie terapii logopedycznej. Ta współpraca jest zatem niezbędna.

EK: Czy w ogóle możliwe jest pozbycie się wad wymowy u osób dorosłych?

AG: Oczywiście. Logopeda prowadzi terapię pacjentów w każdym wieku. Osoby pracujące głosem często korzystają z porad logopedy dotyczących higieny i emisji głosu. Również wśród osób dorosłych są osoby mające wady wymowy. Nigdy nie jest za późno, aby to skorygować.

EK: Jakie pomoce wykorzystuje Pani podczas pracy?

AG: Przede wszystkim są to pomoce wykonane własnoręcznie. Myślę, że większość logopedów robi podobnie. Oczywiście korzystam z publikacji dostępnych na rynku – jest ich naprawdę bardzo dużo – ale dostosowuję je do swoich potrzeb, a przede wszystkim do potrzeb dziecka, z którym pracuję. Pomocą logopedyczną może być dosłownie wszystko – puste pudełko, kolorowe koraliki czy kawałek tasiemki. Znajomi śmieją się, że zawsze mam w torebce klej i kolorowe kredki. I rzeczywiście tak jest, bo bardzo często robię pomoce sama albo na zajęciach wspólnie z dzieckiem.

EK: Jak sprawić aby ćwiczenia wymowy nie były przykrym obowiązkiem dla dziecka?

AG: Myślę, że jest to przede wszystkim kwestia właściwego podejścia do dziecka i umiejętności zorganizowania zajęć. Myślę też, że do pracy z dzieckiem potrzebne jest to „coś” – trzeba umieć nawiązać z nim kontakt, zainteresować i sprawić, by chciało przyjść na kolejne zajęcia. Bez współpracy ze strony dziecka, ale i rodziców, terapia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów i będzie po prostu stratą czasu. Ćwiczenia powinny być dla dziecka zabawą – brzmi to sztampowo, ale tak właśnie jest. Dlatego bardzo mile w tym zawodzie widziana jest kreatywność.

EK: Jakie wady wymowy są najtrudniejsze do skorygowania?

AG: Każdy przypadek jest inny. Czasami, jak się mogłaby wydawać, łatwa do skorygowania wada wymowy, okazuje się ogromnym problemem i terapia nie przynosi żadnych rezultatów, gdyż ze strony dziecka nie ma chęci czy woli ćwiczeń, a rodzice także nie są zainteresowani współpracą. W takich przypadkach logopeda jest bezsilny. Często przyjmuje się, że stosunkowe trudne do skorygowania jest seplenienie międzyzębowe i boczne. Jak już mówiłam, taki sposób realizacji dźwięków w każdym wieku jest nieprawidłowy i wymaga interwencji logopedy. W przypadku dzieci sepleniących często bywa tak, że dziecko wędruje od logopedy do logopedy, a każdy z nich ma inny pomysł na terapię. W efekcie nie ma rezultatów pomimo tego, że dziecko teoretycznie jest pod opieką specjalisty od dłuższego czasu. Być może z tego powodu uznaje się, że ta wada jest trudna do skorygowania. Bardzo ważna jest tu ścisła współpraca z rodzicami. Często powtarzam im, że stają się współterapeutami swojego dziecka. Cotygodniowa wizyta w gabinecie nie wystarczy, dlatego pokazuję im ćwiczenia, jakie powinny wykonywać ze swoimi dziećmi w domu. Dzięki wspólnej systematycznej pracy efekty przychodzą szybciej. Nie umiem zatem odpowiedzieć na pytanie, jakie problemy artykulacyjne są najtrudniejsze do zniwelowania – to wszystko zależy od podejścia do problemu logopedy, dziecka, a także jego rodziców.

EK: Czy zauważa Pani jakieś niepokojące zmiany w wymowie młodego pokolenia?

AG: Trafia do mnie coraz więcej dzieci, a to oznacza, że wady wymowy to problem bardzo częsty. Z moich obserwacji poczynionych np. podczas badań przesiewowych wynika, że więcej niż połowa badanych dzieci ma większe lub mniejsze problemy logopedyczne i powinna w związku z tym uczestniczyć w zajęciach. Niemal powszechne są nieprawidłowości ortodontyczne, które w naturalny sposób wpływają na wymowę, ale także problemy ze słuchem – np. wspomniany już zalegający płyn w uszach – co również znajduje swoje odzwierciedlenie w sposobie komunikacji. Pamiętajmy o tym, że dzieci uczą się mówić, słuchając mowy dorosłych. Jeśli rodzic ma problemy z artykulacją, dziecko najprawdopodobniej również będzie realizowało głoski w sposób nieprawidłowy.

Coraz szybsze tempo życia powoduje, że mamy coraz mniej czasu, także dla dzieci. Bardzo powszechne jest zatem przyspieszone tempo mowy, a przy tym pewna niedbałość artykulacyjna. Komunikujemy się szybko, tu i teraz, mówimy w sposób niechlujny, znacznie upraszczamy grupy spółgłoskowe, nie dbamy o końcówki, źle akcentujemy sylaby. Co gorsza, taki sposób mówienia bardzo często prezentują osoby medialne, pracujące w telewizji czy w radiu. Te nieprawidłowe wzorce niestety wpływają na naszą wymowę, sposób komunikowania się. Tymczasem prawidłowa wymowa jest wyrazem szacunku do języka polskiego i stanowi niekwestionowaną wartość, świadczy o naszej kulturze językowej.

EK: Bardzo dziękuję za rozmowę i poświecony czas.

Aneta GozdzikAneta Goździk – przede wszystkim jestem logopedą 🙂 pracuję w szkole podstawowej z dziećmi w klasach I-III, prowadzę też kilkoro przedszkolaków. Jestem też logopedą wczesnej interwencji i wspomagania rozwoju. Studiowałam pięcioletnią logopedię na Uniwersytecie Warszawskim, a teraz jestem na II roku studiów podyplomowych na kierunku neurologopedia kliniczna.

Źródła ilustracji: prywatne zbiory Pani Anety Goździk, pl.123rf.com